Wracanie wcale nie jest takie proste... Próbowałam już wiele razy coś tutaj napisać, ale jak widać bez większych skutków. Problemem nie jest brak pomysłów, bo tych mam całkiem sporo, ale nie mam jakoś chęci... I nie chodzi tutaj tylko bloga, ale ogólnie o moje życie. Znowu dopadło mnie nicniechcenia i to na bardzo dużą skalę. Nie chce mi się bawić makijażem - zwykle idę w najprostsze połączenia kolorystyczne, albo w ogóle nie maluję oczu, a kiedyś sprawiało mi to tyle przyjemności i radości. Nie chce mi się piec i gotować - mam mnóstwo przepisów, które chciałabym kiedyś wypróbować, które zaciekawiły mnie na tyle, że je sobie zapisałam, ale póki co są nadal tylko zapisane i jedyne co robię to od czasu do czasu je przeglądam. Nie chce mi się zadbać o siebie, nie chce mi się wychodzić do ludzi, nie chce mi się sprzątać i czasami nawet nie chce mi się w ogóle wstawać z łóżka. Ciężko mi pod tym względem, ale jakoś nie potrafię się ogarnąć i zrobić krok w kierunku jakiejś zmiany...
W domu wieczne awantury - odechciewa się wracać do domu po pracy, odechciewa się żyć, odechciewa się zakładać rodzinę... Za to chce się uciec jak najdalej stąd - tylko nie ma gdzie i za co... Szkoda pisać...
A poza tym 4 kwietnia minął równiutki rok, odkąd zaczęłam pracę w szpitalu :) Nie wiem kiedy ten czas zleciał. Czuję się tam dobrze, choć nie dogaduję się z wszystkimi tak jakbym chciała, no ale cóż - w końcu to życie... Dzisiaj odebrałam z kadr decyzję o nadaniu mi tytułu "starszej pielęgniarki". Miło, choć szkoda że za tym nie idzie w parze jakaś podwyżka.
Trzymajcie kciuki, żeby wena do mnie wróciła...
Do napisania.
Mam nadzieję, że wena szybko wróci. A gorszy czas w życiu ma każdy z nas, bo tak jak napisałaś "w końcu to życie". Też mam chwile kiedy w domu są kłótnie i odechciewa mi się zakładania rodziny, ale później przychodzi lepszy czas i wiem, że zawsze jest ktoś na kim mogę polegać i nie wyobrażam sobie samotnego życia ;) Mam nadzieję, że szybko wszystko zacznie Ci się układać ;)
OdpowiedzUsuńU mnie już za długo trwa ten gorszy czas... No ale kiedyś chyba musi wyjść jakoś słonko...
UsuńOczywiście, że tak. Musisz po prostu to przetrwać. Trzymam kciuki za Ciebie i za to, żeby to słonko wyszło jak najszybciej ;)
UsuńTrzymam kciuki . Mocno trzymam. Będzie lepiej :)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Gratuluję awansu,a co do podwyżek to w służbie zdrowia bardzo emocjonujący temat. Trzymam kciuki za Ciebie
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńKochana dostajesz ode mnie motywacyjnego kopa! Do dzieła! <3
OdpowiedzUsuńNie działa:/
UsuńRozumiem Cię... Nawet nie wiesz jak bardzo. Spędzam czas w pracy i na myśl o powrocie do domu mam mdłości. Potrzebne mi odludzie koc i świeże powietrze
OdpowiedzUsuńŻycie jest trudne.
UsuńJak ja się cieszę, że Cię tu widzę <3
OdpowiedzUsuńEj, zawsze jest jakieś wyjście!
Nie zawsze są dobre wyjścia.
UsuńAle zawsze jest mniejsze zło :)
Usuńhm a ja jestem przekonana że pisujesz nam w blogosferze tylko pod innym nickiem ;p
OdpowiedzUsuńNie potwierdzam, nie zaprzeczam.
Usuń:) :*
UsuńAle radocha, że Jesteś! Niestety życie nie jest łatwe. Pomysł ze kiedyś będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńTylko kiedy?
UsuńCzasem trzeba odpocząć od wszystkiego, ma nadzieję, że wena powróci :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie da się zawsze uciec gdzie się chce :)
Hm, wypad do kina bez maka jeszcze bym przeżyła, ale nachos musza być ;p
Hahaahah :D chyba masz rację :p jakbym mogła to bym wykupiła z pół księgarni :D
Oj szkoda...
UsuńJa zwykle nic nie kupię na seans (chyba że zwykłe chipsy), ale Mac musi być.
Oj mnie też dopada" niechcenia"
OdpowiedzUsuńKładę się w tedy w moją pościel i kontenpluję z książką
zolza73.blogspot.com
To ja bym chyba z łóżka nie wychodziła.
UsuńNic tak nie pomaga, jak dobra książka, akceptacja, bo i tak życia nie zmienisz i tak naprawdę nie wiesz, czemu to ma służyć....
UsuńOstatnio złapałam się na totalnym lenistwie. Fakt nie maluję się od tygodni, nie dbam o paznokcie, ale żeby nóg nie ogolić.
Pomyślałam: Joanna do czego to doszło???
I nie ogoliłam. A niech rosną, może lata nie będzie 😀
Pozdrawiam
zolza73.blogspot.com
Te "nie chce mi się" przypominają mi objawy depresji. A nie lepiej wynieść się z domu, zamiast słuchać ciągłych pretensji bliskich?
OdpowiedzUsuńNie mam depresji.
UsuńJakbym miała możliwości to bym to już zrobiła- nie pomyślałaś o tym?
Trzymam kciuki za powrót do życia... "Wena" to pojęcie względne, wróci w swoim momencie.
OdpowiedzUsuńGratuluję awansu.
A w domu... ponoć zawsze jest jakiś sposób, by się z niego wyrwać?
Wolałabym żeby ten moment już nastąpił.
UsuńW chwili obecnej nie mam możliwości się z niego wyrwać.
Czasem trzeba sobie zrobić przerwę i przewietrzyć umysł ;)
OdpowiedzUsuńAle ile można wietrzyć?
UsuńTeż brak mi weny, co zrobić...
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci żeby ten stan niechcemisie szybko minął ;)
Oby jak najszybciej.
UsuńNic dziwnego, że mając awantury w domu, kiepską pogodę za oknem nie chce Ci się malować i przejmować głupstwami. Nie przejmuj się, jeszcze powrócisz do swoich pasji, myślę, że jak wreszcie pojawi się słońce to będzie dobrze :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o rozjaśnianie włosów to ja je rozjaśniam farbą Garnier Naturals 102. Nakładam ją stopniowo od końcówek, na wybrane partie co 10 minut :) Ale dobrym sposobem jest też nakładanie farby na natapirowane od góry włosy, pociągnięciami pędzelka od dołu do góry ;p Przejrzyj youtube ;p To kopalnia wiedzy ;p
A słońca jak nie było tak nie ma...
UsuńNo tak:) Pytałam z ciekawości. Szkoda mi włosów na rozjaśnianie.
W internecie można wyczytać sporo na temat kąpieli rozjaśniających, które nie szkodzą aż tak na włosy. Po za tym możesz również poczytać o Olaplexie :)
Usuńco robisz w szpitalu ?
OdpowiedzUsuńPracuję.
Usuńchetnie bym o tym poczytala, nie konkretnie gdzie iza ile tylko jak jest postrzegany pracownik szpitala i jakie napotyka trudnosci czy jest ciezko itd
UsuńPogoda się poprawi, to i chęci do życia i robienia wrócą. Przynajmniej taką mam nadzieję. :)
OdpowiedzUsuńPogoda nadal fatalna.
UsuńNiestety...
UsuńCzasami w naszym życiu bywa okres, w kórym się nic nie chce, za dużo obowiązków, problemów. Ale to calkiem normalne. Wystarczy się na chwile zatrzymać, odpoczać, wziąć głęboki oddech :)
OdpowiedzUsuńSandicious
No cóż, u mnie to chyba nie działa.
UsuńTrzymam kciuki za wenę i gratuluję awansu. Może wreszcie będzie ta wiosna i ogólnie wszystko razem z nią się ułoży :)
OdpowiedzUsuńPóki co u mnie słonecznej wiosny nadal brak.
UsuńWracaj kochana do nas, bo już się za Tobą stęskniłam! :*
OdpowiedzUsuńPrzykro, że takie sytuacje mają u Ciebie miejsce. :(
Jak chcesz pogadać prywatnie to maila mam niezmiennie tego samego. :*
Wróciłaś:)
UsuńSzkoda gadać... Teraz jest w miarę ok, ale zapewne to cisza przed burzą.
Tak. :)
UsuńNie myśl o tym, bo pewnie tylko niepotrzebnie się z tego powodu denerwujesz. Może jednak sytuacja nie będzie taka zła i limit takiej atmosfery się wyczerpał.
Trzymam kciuki, żeby było już tylko lepiej. :)
napiszcos wiecej o pracy w szpitalu
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za powrót do blogowania :)
OdpowiedzUsuńWena do życia, walcz z tym lenistwem, bo jak za długo się mu poddamy, ciężko go zlikwidować.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żeby wróciła wena i radość życia, bo na pewno gdzieś tam w Tobie jest nadal. Widać ją było we wszystkich Twoich wpisach i czeka uśpiona, aż dojdziesz do siebie...
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i mam nadzieję, że będzie dobrze. :-)
OdpowiedzUsuń