Długo się zastanawiałam, czy cokolwiek tu napisać. I zapewne gdyby nie post Anelise nadal bym milczała. Nie pisałam jakieś 2 miesiące, bo straciłam do tego chęci całkowicie. Przez co? Przez brak poszanowania prywatności - po raz kolejny przez te same osoby. No cóż, utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że nawet rodzinie nie można ufać. No cóż... Chyba zaczynam się do tego przyzwyczajać. I do tego, że tak naprawdę jestem sama, a ludzie którzy mnie otaczają wcale nie życzą mi szczęścia takiego jak ja chcę tylko takiego jak chcą oni. Szkoda gadać...
To czego się dowiedziałam wpłynęło na mnie w znacznym stopniu. Przestałam kontynuować swoje postanowienie (niemal wszystkie), przestałam być tak szczęśliwa jak byłam przez ten rok. Znowu zmieniłam się w osobę, którą wcale nie chciałam być, ale zabrakło mi powodów do radości... Nie to, że wcale ich nie mam, bo jest narzeczony który jest dla mnie wsparciem, przyjaciele na których mogę liczyć, moje psy które zawsze potrafią mnie rozśmieszyć, praca która daje mi radość... Ale zabrakło miejsca, w którym czułam się bezpiecznie, gdzie mogłam napisać wszystko co mnie dręczyło, gdzie mogłam odnaleźć często wsparcie, którego nie miałam na codzień...
Nie wiem czy wrócę tutaj na stałe... Mam na to wielką ochotę, ale... No właśnie będzie to ale - nie będzie tutaj tak jak kiedyś, bo ja już nie jestem tą samą osobą i nie wiem, czy nadal będę się tu dobrze czuć...
Czas pokaże, póki co nic nie obiecuję.
To przykre, że rodzina, która powinna nas wspierać staje się powodem naszego smutku:(
OdpowiedzUsuńKochana wracaj! nie warto się przejmować, najważniejsze aby robić to co się kocha :)
OdpowiedzUsuńNoel byłoby głupotą jakbyś zniknela z blogowania. Nie rób tego, tu masz nas, piszesz świetne notki i to nie koniecznie o swoich problemach i nie rezygnuj z tej przyjemności. Pewnie, przerwy się zdarzają ale wracaj do nas - w grupie siła!!
OdpowiedzUsuńNie karz samej siebie z powodu głupoty innych. Wracaj do nas!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że osoby, które węszą w Twoich prywatnych rzeczach to przeczytają: jesteście świnami, które najwidoczniej nie potrafią nic zrobić ze swoim życiem, skoro w brudnych butach włazicie w czyjeś, na dodatek jest to osoba tak bliska.
OdpowiedzUsuńRodzina powinna być wsparciem. Ja mam wrażenie, że u mnie w domu każdy wie, że bloguje, ale z szacunku dla mnie nikt mnie nie czyta. Kiedyś znalazłam pamiętnik mojej mamy i nie czytałam go. Mój brat pisał wiersze - też nie czytałam. Nigdy nie węszyłam im w telefonach. Dla mnie to po prostu świństwo.
Ps. Polecam założenie bloga na zaproszenie. I nie zapisuj hasła w przeglądarce. Trzymam za Ciebie mocno kciuki. Nie poddawaj się, bo jesteś niesamowitą, ciepłą osobą a mało takich znam.
OdpowiedzUsuńAle przecież zakładając publicznego bloga każdy może na niego wejść, poczytać. Nawet kiedy prowadzimy go anonimowo musimy mieć świadomość, że mogą odkryć go znajomi i po kojarzyć fakty. W internecie nigdy nie jest się całkowicie anonimowym. Wbrew pozorom. Życzę szybkiego powrotu do równowagi emocjonalnej
OdpowiedzUsuńNie daj się złamać.
OdpowiedzUsuńWiem co czujesz, ale czasem trzeba stanąć nawet przeciwko tym których kochamy ?.....
OdpowiedzUsuńWróć. Brakuje mi tutaj Ciebie.
OdpowiedzUsuńNoel kochana proszę wróć do nas. Nie warto się przejmować pierdolami. Tak bardzo Cie tu brakuje
OdpowiedzUsuńa ja czuję że Ty jesteś już w innym miejscu i nawet go znam :) :*
OdpowiedzUsuńJeżeli wciąż tego potrzebujesz, stwórz nowe miejsce. Na pewno znajdziesz sposób poinformowania najważniejszych czytelników, że zmieniłaś miejsce w taki sposób, by nikt niepożądany się o tym nie dowiedział. I nie pozwól innym psuć życia Tobie, pamiętaj. Też w ciągu kilku ostatnich miesięcy kilka osób zatruwało mi życie, ale w końcu dojrzałam do tego, że nie mogę pozwolić komuś w taki sposób wpływać na moje życie. Bo oni sobie żyją jakby nigdy nic, a to ja mam zszargane nerwy. Trzeba się odizolować, nawet jeśli to bardzo trudne.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za anonimowy komentarz, ale nie mam w tej chwili konta na Blogger.
OdpowiedzUsuńJa mam wrażenie, że po prostu ktoś musi Ci grzebać w Twoich prywatnych rzeczach,kiedy Cię nie ma w domu. Na przykład w smartfonie lub tablecie.
Dlaczego? Bo nie jest tak łatwo trafić znajomym czy rodzinie na blog jeśli się o nim nie wie. Bo nie zna się przecież ani portalu ani adresu a blogów w sieci są miliardy.
Wiesz, ja też miałam ten problem i zaczęłam zmieniać blogi jak skarpetki.A potem po jakimś czasie musiałam je i tak usunąć, bo ktoś za każdym razem na nie trafił. W pewnym momencie nawet zmieniałam o sobie pewne informacje albo i nie przyznawałam się do wszystkiego z czystej obawy, że ktoś mnie znowu rozpozna w Sieci. I to mnie przerosło.
Bo po co mi co dwa czy trzy miesiące nowy blog?! Ile ja tego miałam?! Czy to ma w ogóle jeszcze jakiś sens?!
Znasz mnie. Byłam blogerką i miałam Cię kiedyś w znajomych na Facebook. Chyba kojarzysz kto pisze.
Chciałabym wrócić, ale nie wiem czy to ma jeszcze sens skoro człowiek ma obawy co do szczerego pisania o sobie...
Niezbyt fajna sytuacja, współczuję. O istnieniu mojego bloga wie z 5 osób mi bliskich i nie podają adresu dalej.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi i współczuję. Może znajdziesz dla siebie inne miejsce w sieci? Dobrze, że są jasne elementy w Twoim życiu i mam nadzieję, że z czasem będzie ich coraz więcej, a te złe dni wydadzą Ci się tylko odległym snem...
OdpowiedzUsuńZnam to aż za doskonale z autopsji. Musisz odpocząć i przemyśleć pewne sprawy, odżyć. Życze Ci szczęścia, odstresowania, odpoczynku. Sama też muszę sobie poradzić.
OdpowiedzUsuńDamy radę.
Daj znać jak wrócisz, trzymam kciuki.