Kolejny miesiąc za nami. Niestety październik nie był miesiącem tak pięknym jak sobie to wyobrażałam, no ale cóż... Jest już za nami, a przed nami listopad - może on nas zaskoczy...
1. Ograniczyć do minimum używanie słowa "nie chce mi się".
Niestety, ale ta pogoda zdecydowanie mnie dobijała i często mi się wielu rzeczy nie chciało robić:/ Ucierpiały na tym moje wyzwania, porządek w pokoju, moje chęci i pewnie wiele innych rzeczy...
2. Czytać książki.
W tym miesiącu przeczytałam 4 książki - czyli idzie mi coraz lepiej;)
Mam mieszane uczucia co do tej książki... Ogólnie jest napisana ciekawie, ale momentami mnie nużyła no i zakończenie książki - no miałam wrażenie że to takie urwanie historii, bo ja osobiście chciałabym wiedzieć co się działo dalej. Jestem ciekawa jaki jest film.
Tę książkę zaczęłam czytać z nudów i nie sądziłam, że mi się spodoba. Czytało się ją lekko i przyjemnie, choć w niektórych momentach się gubiłam - i nie wiem czy to wina tego, że czytałam wersje pdf, czy dlatego że przejścia pomiędzy wydarzeniami w rozdziałach nie były jakieś widoczne... Jest to książka o odrobinie magii, miłości i marzeniach.
To druga część "Poczekajki", która chyba podobała mi się bardziej niż poprzednia. Ci sami bohaterowie, ale nowe wydarzenia, nowe uczucia oraz dylematy.
Kolejna część "Poczekajki", choć tym razem mniej wesoła jeśli chodzi o wydarzenia bohaterów poprzednich części. I choć zakończenie jest happy and'em to ja chyba spodziewałam się trochę czegoś innego.
3. Zdrowiej się odżywiać, zmniejszyć wielkość porcji, ograniczyć niezdrowe przekąski.
Z tym idzie mi różnie. Niezdrowe przekąski ograniczam w miarę mojej silnej-słabej woli, no ale w tym miesiącu miałam raczej słabą wolę...
4. Zeszczupleć i wrócić do rozmiaru M/L.
Bez zmian.
5. Oglądać więcej nowych filmów, a rzadziej wracać do tych znanych.
W tym miesiącu bez szału filmowego:/ 2 pierwsze filmy mi się podobały, trzeci - może być, a ostatni - szkoda czasu na oglądanie (wg mnie).
6. Codziennie chodzić na spacery ze swoimi psami.
Wiem, że codzienne chodzenie z psami jest w moim przypadku niemożliwy - praca, narzeczony - więc zmieniam na regularnie;) A więc regularnie staram się chodzić z tymi moimi mendami;p na spacery - jak mogę to nawet kilka razy dziennie. Myślę, że ten punkt mogę odhaczyć;)
7. Mówić o tym co mi nie pasuje, a nie chować wszystko w sobie.
Mam z tym ogromny problem i nie potrafię się przemóc, żeby mówić o pewnych rzeczach na głos...
8. Posprzątać szafę i ograniczyć kupowanie nowych ubrań, w których i tak później rzadko będę chodzić.
Totalna porażka w tym miesiącu. W szafie bałagan, mnóstwo ciuchów przybyło, nic nie ubyło... Do poprawki.
9. Codziennie pić zieloną herbatę.
I tu mam podobnie jak z psami - zmieniam na regularnie, bo to akurat udaje mi się robić:) Odhaczam;)
10. Nie stresować się pierdołami.
Nie wiem dlaczego, ale momentami mam tak że te pierdoły stresują mnie bardziej niż poważniejsze problemy. Muszę znowu z tym powalczyć....
11. Wywołać część zdjęć, stworzyć kalendarium wspomnień.
Brak czasu, brak zdjęć:/
12. Eksperymentować z makijażem.
13. Przynajmniej raz w miesiącu przeczytać jakiś artykuł medyczny.
Nie czytałam artykułów, ale poczytałam trochę na temat mętów w oku, które sama mam.
14. Odłożyć przynajmniej 1/3 z wypłaty.
Chyba się udało.
15. Być mniejszą bałaganiarą.
Ten miesiąc to jeden wielki bałagan. Nie wyszło na całej linii.
16. Raz w miesiącu wypróbować jakiś nowy przepis.
Szalałam trochę ze świeżymi sokami, dzięki mojej wyciskarce wolnoobrotowej;) Z resztek robiłam placek marchewkowy, placuszki z jabłek i płatków owsianych, placuszki z bananem i płatków owsianych, "ziemniaczki" bananowo-kokosowe. Więcej nie pamiętam;p
17. Ruszyć tyłek!!!
Mój ruch to głównie bieganina w pracy i spacery z psami. Muszę nad tym jeszcze bardziej popracować.
18. Kontrolować wydatki.
Hahaha;p W tym miesiącu to ja całkowicie popłynęłam z wydatkami;p
















Nie wiem czy to tylko u mnie, ale zdjęcia makijaży (choć piękne) są strasznie duże ;) Nie wiem czy było to zamierzone, ale informuję, bo wiem, że takie rzeczy mogą czasami umknąć a sama chciałabym, żeby ktoś mi o tym napisał ;)
OdpowiedzUsuńJa zieloną herbatę piję codziennie. Uwielbiam, moja ulubiona herbata. Na spacery niestety chodzę rzadko. Filmu żadnego nie widziałam, ale ten z Johnnym Deppem muszę zobaczyć :D Co do mówienia tego co się myśli to mam podobnie jak Ty... I nie łatwo to zmienić.
Życzę dalszego powodzenia w spełnianiu postanowień ;) Małymi kroczkami, ważne, że do przodu ;)
Post się opublikował zanim właśnie chciałam pomniejszyć zdjęcia i zmienić czcionkę, ale już wszystko jest tak jak powinno (mam nadzieję;p).
UsuńAktor gra genialnie, ale sam film mnie trochę nużył.
Staram się iść do przodu:)
ha! Mówić szczerze to czasem wielki luxus... nie przejmować sie pierdołami... bywa sztuką zwłaszcza w kwalifikacji
OdpowiedzUsuńJa za dużo duszę w sobie i chciałabym więcej uzewnętrznieniać się, bo to jednak nie jest zdrowe.
UsuńA do tej pory olewałam pierdoły, ale coś znowu zaczęłam się nimi przejmować i już się z tym gorzej czuję...
warto się temu przyjrzeć skoro to problem bo z biegiem czasu problemy mogą sie pogłębiać.
UsuńNo właśnie... Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć przyczynę tych moich problemów.
Usuńostatnio znów piję czystka, nie wiem czy działa,ale łudzę się,że tak :)
OdpowiedzUsuńCudowne makijaże :)
Widzę,że rządziła u Ciebie książkowo pani Michalak :)
https://sweetcruel.wordpress.com/
No nie smakuje mi czystek, ale mama w miarę chętnie go pije.
UsuńDziękuję :-)
A jakoś tak wyszło :-P
modelkę bym obejrzała:)
OdpowiedzUsuńJest na tvnpleyer.
Usuńooo dzięki za cynk:)
UsuńNie ma za co;)
Usuńzaraz idę obczajać:D
UsuńI jak? W Twoim guście?
Usuńpo tym jak zaczęłam oglądać to tak:)
Usuń:-)
UsuńAle ta jesień jest paskudna:-/ Może gdyby była ładniejsza inaczej by było...
OdpowiedzUsuńDziękuję :-)
Chociaż zakupy Ci się udały ;p Ja bym chciała zamiast kosmetyków kupować właśnie ciuchy ;p Bo do malowania mam tyle tego, że nie jestem w stanie nawet utrzymać tego w porządku a jak mam się ubrać, to kompletnie nie mam w co ;p
OdpowiedzUsuńHehe:-P Udały się i to bardzo :-) Ale ciuchów też mam multum i ciągle mam ochotę na coś nowego :-P No jestem totalnie uzależniona od jakichkolwiek zakupów :-P Powinnam zainwestować w jakąś szafę :-P
UsuńA ja właśnie w ciuchy ;p Szafę mam ładną, ale niestety ostatnio zaczyna szwankować. :/
UsuńJa szafę też mam ładną, ale małą :-P Co szwankuje?
Usuńpropozycja makijażowe świetne na burą pogodę :) a czytanie książek - tak, tak, tak :) może ta ponura pogoda szybko przejdzie do przeszłości :)
OdpowiedzUsuńStaram się właśnie jakoś rozjaśnić i "pokolorować" tą szarą jesień.
UsuńOby szybko przeszła.
"Nie chce mi się" to chyba motto jesieni. ;) Większość Twoich postanowień też powinnam chyba postarać się wcielić w życie. Może w listopadzie? :)
OdpowiedzUsuńChyba rzeczywiście to motto jesieni:p
UsuńPolecam zrobić sobie takie postanowienia czy wyzwania:)
Chyba zrobię, jak tylko się trochę ogarnę z życiem. :)
UsuńTo może być Twój pierwszy punkt :-P
UsuńOgarnięcie życia? W sumie masz rację. :)
UsuńMoże to będzie większa mobilizacja;)
UsuńTylko muszę znaleźć trochę czasu. ;)
UsuńA więc trzymam kciuki :-)
UsuńW sumie mam teraz cały wolny weekend. :)
UsuńCzyli mnóstwo czasu na ogarnięcie się;p
UsuńNo własnie ruszać się żeby to było takie proste eh
OdpowiedzUsuńNo właśnie to jest cholernie trudne...
UsuńDużo tych postanowień :) Polecam Ci książkę "Bez pamięci", która opowiada o losach Marli Cahill po wypadku- jest strasznie wciągająca :) Jeżeli chodzi o film to uwielbiam film pt. "Odważni ".
OdpowiedzUsuńBędę Ci wdzięczna,jeśli klikniesz w reklamy na moim blogu :)
Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com
Chętnie sięgnę po Twoje polecenia:)
UsuńDla mnie najgorsze jest błoto:/
OdpowiedzUsuńMam wszystkie te 3 książki pani Michalak w domu, ale jeszcze nawet żadnej z nich nie zaczęłam. :D
OdpowiedzUsuńCzyta się je całkiem przyjemnie i dość szybko:)
UsuńJa wiem po kwiatowej serii tej autorki. :) i tą serię, o której tu wspomniałaś wypożyczyłam zaraz po tamtej, a to jeszcze wakacje były. I aż wstyd, że one jeszcze do dziś leżą nieruszone.
UsuńLubię książki tej autorki. :) polecam Ci właśnie tą kwiatową serię.
To może się na nią skuszę ;-) W pracy wolę czytać właśnie takie lekkie książki.
UsuńNo to ta Ci pójdzie mega szybko. :D ja w 3 dni bodajże wtedy przeczytałam wszystkie trzy. :P
UsuńNo tą serię też szybko Przeczytałam. Teraz wzięłam się za Rok w poziomce - czy coś takiego.
UsuńTeż p. Michalak? :D
UsuńTeż, też :-)
UsuńA to nie słyszałam. :D
UsuńJa mam jej w domu jeszcze książkę pt. Nadzieja.
Ja wszystkie te książki znalazłam u siebie na tablecie - nie wiem skąd;p
UsuńCzyli miesiąc taki pół na pół :) Nie było źle kilka punktów odhaczyłaś :D Wiesz, jesień to taki dziwny czas - człowiek ma wiele planów, chce wiele zmienić a czasem niestety aura nie motywuje i rezultaty są marne.
OdpowiedzUsuńGrunt to się cieszyć z pozytywów :)
Teraz mamy nowy miesiąc - czas na kolejne sukcesy :)))
Ja miałam czytać więcej książek, a przeczytałam jedną, trzy mam "zaczęte" ...
Podziwiam! Widoki cudowne, ale jakoś się obejdę bez nich... słaba jestem :p
Toruń nie ucieknie :) wydaje się być ciekawym miejscem... zobaczę za kilka tygodni :)
Nie było źle, racja ;-)
UsuńHehe:-P Ja czytam głównie na nockach w pracy :-P
Hehe:-P Ja też nie mam kondycji i idąc umieram, ale lubię to.
Każde miejsce jest na swój sposób ciekawe ;-)
Niektóre rzeczy chyba i ja na swoją listę wpisze.
OdpowiedzUsuńA jakie?
UsuńOj, koniecznie muszę sobie kupić wyciskarkę i blender. Jest tyle rzeczy, których chciałabym spróbować... Ale i czasem się nie chce ;) Nic z tego co pokazałaś, ani nie czytałam, ani nie oglądałam.
OdpowiedzUsuńA co kupiłaś? :D
Ja bez blendera nie umiem żyć. Koktajl bananowy to coś co piję najczęściej :-)
UsuńKosmetyki z poprzedniej notki plus multum ubrań :-P
W tym miesiącu postawiłaś na bardzo żywe kolory jak widzę :) Ale masz ładne oczka i nawet niebieski cień do nich pasuje :)
OdpowiedzUsuńPróbowałam ożywić sobie jesień :-P
UsuńDziękuję :-)
To chyba można zaliczyć do zdrowego odżywiania: "placek marchewkowy, placuszki z jabłek i płatków owsianych, placuszki z bananem i płatków owsianych, "ziemniaczki" bananowo-kokosowe"... Same pyszności :)
OdpowiedzUsuńW sumie nie pomyślałam o tym;p
Usuńeeeej, fajny ten pomysł z tymi postanowieniami na październik. może zrobię sobie jakąś tajną/poufną listę na listopad? :D
OdpowiedzUsuńA może jawną????;)
UsuńU mnie to są postanowienia całoroczne, a miesięczne podsumowania mają mi później ułatwić podsumowanie na koniec roku.
a to, że Fasol będzie istotką, która będzie kochać mnie bezinteresownie to... jedyna rzecz, która póki co, trzyma mnie przy życiu :)
OdpowiedzUsuńAż tak źle jest u Ciebie???
UsuńA ja bardzo lubię oglądać takie znane mi już filmy :) melodylaniella.blogspot.com
OdpowiedzUsuńJa też i często je oglądam przy gotowaniu czy sprzątaniu, albo jak nie mam pomysłu na film. Ale chcę poszerzać swoje filmowe horyzonty:)
UsuńChyba jesteśmy trochę do siebie podobne, bo mnie takie małe zdarzenia też bardzo stresują, a za to jak już coś poważnego się dzieje to nagle pełne ogarnięcie i zimna krew. :) Może to takie szukanie na siłę problemów tam, gdzie ich nie ma? Niestety też nie wiem, jak z tym walczyć, podobnie jak z mówieniem głośno o tym, co mi nie pasuje...
OdpowiedzUsuńJa to czasami potrafię mieć prawie napad lękowy... To jest dziwne.
UsuńCzy punkt 14 i 18 odrobinę się nie wykluczają? :D
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysł z miesięcznymi postanowieniami! Łatwiej się z nich wywiązać, a i trudniej o nich zapomnieć. :)
Nie, ponieważ ta 1/3 wypłaty (zazwyczaj) jest nie do ruszenia (chyba że sytuacja mnie do tego zmusza), a kontrolowanie wydatków dotycz się pozostałych 2/3 wypłaty - mam nadzieję, że dzięki kontrolowaniu wydatków uda mi się zaoszczędzić jeszcze więcej pieniędzy:)
UsuńDobry patent! :)
Usuń