środa, 7 września 2016

Szczawnica

Za oknem szaro, buro i ponuro. A to idealny czas na powspominanie cudownych chwil spędzonych nie tak dawno w Szczawnicy. Ach... Już tęsknię za tym miejscem. Skradło ono moje serce od pierwszego wejrzenia;) Myślę, że jest to miejsce niemal idealne dla każdego (przynajmniej late), ponieważ każdy znajdzie tam coś dla siebie. Lubisz aktywnie spędzać czas - znajdziesz tam góry i ścieżki rowerowe. Lubisz leniuchować - możesz się opalać nad potokiem Grajcarek, czytać książki na ławkach na promenadzie, odpoczywać w Parku Dolnym... Szczawnica to miejsce do którego z pewnością wrócę, bo nie odkryłam jeszcze wszystkich jego uroków:) Nie powiem, bo narzeczony trochę pokrzyżował moje plany;p no ale co zrobić - nie mogłam całego wyjazdu podporządkować pod siebie.

Na miejsce dotarliśmy około godziny 11. Zostawiliśmy samochód pod domkiem, w którym mieliśmy wynajęty pokój (swoją drogą był taki sobie - potwornie twarde łóżko i prysznic, który zalewał całą łazienkę, no ale to nie najważniejsze punkty całego urlopu;p) i poszliśmy szukać jakiejś knajpy. Po drodze weszliśmy do Parku Dolnego, który przy drodze przyciąga uwagę swoją zielenią i spokojem. 






Popołudniu poszliśmy na rowery i oglądaliśmy promenadę oraz pojechaliśmy w kierunku Pienińskiego Parku Narodowego. Trasa jest piękna i można nią dojechać na Słowację.









Następnego dnia postanowiliśmy skorzystać z pięknej pogody i się trochę poopalać nad brzegiem potoku Grajcarek. Później pochodziliśmy trochę po Szczawnicy i wyjechaliśmy kolejką na Palenicę. Ja chciałam tam wyjść, no ale cóż - nie chciałam się o to kłócić z narzeczonym. Widok piękny:)









Na kolejny dzień zapanowałam wypad do Wąwozu Homole. Stamtąd pojechaliśmy do Rezerwatu Biała Woda. Trochę się rozczarowałam tym rezerwatem, bo o ile jego początki są ładne to później idzie się przez las i to kawał drogi. Licząc na to, że zobaczę coś jeszcze fajnego ciągle szłam przed siebie o co narzeczony był zły, bo mieliśmy wejść tam tylko na chwilę a spędziliśmy ponad godzinę jak nie dwie. Na szczęście udało nam się wrócić na czas, bo chwilę po tym jak wsiedliśmy do samochodu lunął deszcz i rozpętała się burza. Resztę dnia spędziliśmy w pokoju.

















Kolejne dni były już bardziej pochmurne, ale nie padało. Pogoda idealna na spacery i jazdę na rowerze:) Wybraliśmy się zobaczyć Wodospad Zaskalnik. Później chciałam iść na Trzy Korony, ale narzeczony wolał rowery, więc wybraliśmy się ścieżką rowerową na Słowację. 4 godziny na dwukołowcu i tyłek mi odpadał;p Ale przekonałam się, że z pewnością chcę sobie kupić rower:)







Ostatni dzień spędziliśmy w Gorący Potoku w Szaflarach. Ogólnie bardzo mi się podobały takie gorące termy, tylko że woda jest siarkowa - trochę śmierdziała i miała zielonkawy kolor. Ale była mega ciepła - idealna na chłodne dni (choć akurat wtedy świeciło słońce). Plus za całkiem atrakcyjne ceny i pyszne jedzenie, minus za brak leżaków (można je wypożyczyć). Mocząc się w wodzie zjarałam się na maksa;p - na szczęście obyło się bez bardzo bolesnych poparzeń i nawet (póki co) skóra mi nie schodzi:) 

I tak nam minęło kilka dni urlopu:) Szkoda, że tak krótko i tak szybko. Nie zdążyłam wejść na Trzy Korony, spłynąć Dunajcem, ogólnie jeszcze bardziej nacieszyć się tym miejscem. Pewne jest jedno - ja tam wrócę:)

56 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Aż mi się chce w góry jeszcze bardziej!

      Usuń
    2. Sama chętnie bym się tam wróciła:)

      Usuń
    3. Nawet się nie dziwię :) ale pewnie szybciej Ty tam wrócisz niż ja w ogóle w jakiekolwiek góry pojadę. :P

      Usuń
  2. Co ten narzeczony taki marudny? Góry są po to, żeby po nich chodzić właśnie. To cała przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no On chciał odpocząć, bo codziennie pracuje po 12 godzin, więc trochę mu się nie dziwię. Ogólnie dużo chodziliśmy, tylko ie tak typowo po górach :-P

      Usuń
  3. Leniwy ten Twój facet...Tyle górskiego piękna dookoła, taka pogoda, a jemu się nie chce tyłka ruszać? Eeeee....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trochę :-P Codziennie pracuje po 12 godzin, więc nie ma co się dziwić że wolał leniuchować. No i On wolałby leżeć na plaży nad morzem :-P

      Usuń
  4. ja nie lubię roweru;p wolę łażenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rower fajna rzecz :-) Zwłaszcza jak trasa jest prosta ;-)

      Usuń
    2. mnie tyłek zawsze boli po rowerze xd

      Usuń
    3. Mnie też bolał;p Ale i tak uważam, że warto było wybrać się na taką wycieczkę rowerową:)

      Usuń
    4. kurcze chce jechać tam aż;p góry....

      Usuń
  5. Pięknie tam jest, sama chętnie bym się tam wybrała nawet na kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja tu w pracy się męczę, a tu takie widoki:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiesz, że mi skóra zaczęła schodzić 3 tygodnie po powrocie z nad morza? :P
    Ale tam jest ładnie :) Ale skoro nie spływałaś Dunajcem to musisz tam wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wypowiedziałam te słowa w nieodpowiednim momencie - zaczęła mi schodzić ale tylko punktowo.
      Mogłabym tam wrócić całkiem sama;p Myślę, że bym się nie nudziła;)

      Usuń
  8. Eh, tylko pozazdrościć wyjazdu :) na zdjęciach to super wygląda, na żywo pewnie jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zdjęcia nie oddają tych cudownych widoków:)

      Usuń
  9. Ale pięknie tam jest :) Zazdroszczę wyjazdu :) Sama wybrałabym się jeszcze raz w góry :)
    Cieszę się, że odpoczęłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O widzisz, a ja w Szczawnicy jeszcze nigdy nie byłam. W Pienińskim Parku Narodowym natomiast byłam w 5 klasie na szkolnej wycieczce, więc wieki temu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję to polecam się tam wybrać:)

      Usuń
  11. Nigdy nie byłam w tych okolicach. :(

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam Pieniny! Byłam w Sromowcach kilka lat temu i mogłabym tam wracać co roku! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. a w najnowszym poście zablokowałam możliwość dodawania komentarzy, bo ma on tylko formę ogłoszenia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne zdjęcia, wygląda to wszystko fantastycznie :) też mam urlop właśnie teraz obijam się w domu ale w sobotę jadę do Wrocławia mieszkam na wsi obok gór wiec chętnie uciekam do miasta :D
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mieszkam na wsi. Dla mnie nie ważne gdzie pojadę, byleby można było coś zwiedzić i zobaczyć:)

      Usuń
  15. Zazdraszczam my w tym roku nie wybraliśmy się nigdzie a tak mnie ciągnie eh

    OdpowiedzUsuń
  16. Widoki super, bardzo dużo zieleni, aż miło :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nareszcie - czekałam na tę relację z Twojego urlopu! Widoki wspaniałe a ta trasa rowerowa to po prostu bajka. :) Fajnie, że udało Ci się wypocząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia nie oddają tych widoków:) Tam trzeba jechać i zobaczyć wszystko na własne oczy:)

      Usuń
  18. takie wakacje są najfajniejsze pod słońcem, super miejscówka i świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piekne wodoki :) Chyba bede musiala sie tam wybrac a nie podziwiac tylko zdjecia :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne wakacje :) bardzo takie wypady lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ważne, że wyjazd zaliczony pozytywnie. Byłam w tych rejonach, ale nie udało mi się być wszędzie tam gdzie chciałam, choć akurat Dunajcem płynęłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo czasu zawsze jest mało;p Zazdroszczę tego spływu:)

      Usuń
  22. Ja zdecydowanie bardziej lubię leżeć, ale do Szczawnicy mam bliżej niż nad morze, więc może uda mi się tam kiedyś pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do leżenie też jest tam sporo miejsca:) Warto się tam wybrać:)

      Usuń
  23. To czego nie zdążyłaś zrobić tylko będzie Cię motywować do powrotu w tamte strony :) piękne zdjęcia, wierzę, że był to bardzo błogi odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Aveline Gross