Dzisiaj wyjątkowo nie będzie notki z podsumowaniem Wyzwania Codziennych Przyjemności, lecz trochę prywaty.
Nie wiem czy o tym wcześniej wspominałam, ale na początku stycznia moja mama wyjechała do Niemiec w celach zarobkowych. Miała zostać tam do końca lutego ale przedłużyła sobie kontrakt prawie do końca marca. Tak więc już od ponad 2 miesięcy cały dom jest na mojej głowie - pranie, sprzątanie, gotowanie, rachunki, psy, a do tego myślę też o niektórych sprawach za tatę i brata, no i oczywiście mam jeszcze swoją pracę i własne życie prywatne. Połączenie tego wszystkiego wymaga ode mnie dużo sił i kombinowania oraz sporo rezygnowaniaz z własnych spraw kosztem tych domowych. Nie jest najgorzej i udaje mi się to wszystko połączyć, ale brakuje mi takich długich chwil tylko dla siebie, czystego lenistwa i niemyślenia o wszystkim... Wiem że już niedługo się to skończy i chyba dzięki temu jest mi trochę łatwiej.
Przez tą ciągłą gonitwe straciłam chęci do czytania książek i oglądania nowych filmów. Tzn. czytam książki, ale nie pochłaniam ich w takich ilościach jak w zeszłym roku. Trochę mi to przeszkadza, ale nie chcę czytać na siłę by się nie zarazić. W ogóle dużo rzeczy mi się nie chce robić... Mam nadzieję, że z przyjazdem mamy i nadejściem wiosny wrócą moje chęci i siły, oraz motywacja...
No dobra, koniec narzekania 😉
Życzę ci kochana przypływu wiosennej energii i sił <3
OdpowiedzUsuńPrzyda się :)
UsuńGdy przeczytałam o tym, że Twoja mama wyjechała na dobre kilka tygodni za granicę byłam pewna, że zaczniesz opowiadać jak jest Ci lepiej i spokojniej. Wiem, że nie masz z nią najlepszych relacji i często się kłócicie. A tu proszę, jednak z mamą Ci lepiej :)
OdpowiedzUsuńOd pewnego czasu między nami jest ok. Nie poruszam tylko tematu przyszłości z moim narzeczonym.
UsuńLepiej, bo obowiązkami domowymi dzielimy się na pół ;p
obyś wiosną miała więcej czasu dla siebie :)
OdpowiedzUsuńMój tata jutro wyjeżdża do Belgi na ściśle nieokreślony czas. Będzie bez niego smutno, ale co zrobić - jest praca więc nie należy narzekać...
OdpowiedzUsuńDlatego staram się nie narzekać, ale potrzebowałam wyrzucić z siebie ten nadmiar myśli...
UsuńNo tak już jest...
OdpowiedzUsuńJak się ma tyle na głowie to traci się motywację do wszystkiego... Trzeba Ci troszkę odpoczynku. Musisz się spiąć i dobrnąć do końca miesiąca ;) Później trochę odsapniesz i chęci wrócą ;)
OdpowiedzUsuńSpinam się cały czas i w tym chyba jest problem... No ale już bliżej niż dalej...
UsuńPraca obowiązki i stres nie zawsze dają się pogodzić. Czasem nie ma się siły na nic
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci jak najwięcej energii i sily ❤
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Dziękuję :)
UsuńJa po każdym spotkaniu z mamą, czuję się o wiele, wiele lepiej :)
OdpowiedzUsuńNo to nie zazdroszczę. Oby Mama znowu nie przedłużyła sobie kontraktu
OdpowiedzUsuńNa święta z pewnością tego nie zrobi.
UsuńWspółczuję. Weszłaś w rolę głowy rodziny, a to nie jest łatwe ani proste. A z pewnością jest czasochłonne...
OdpowiedzUsuńdużo słońca życzę!
pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)
Oj nie jest łatwe...
UsuńPo Twoim wpisie widać, że mama jest niezastąpiona ;)
OdpowiedzUsuńRaczej łatwiej podzielić wszystkie obowiązki między 2 osoby niż mieć wszystko na swojej głowie.
UsuńCoś o tym wiem ;)
Usuń